dowodzący 'Meduzą'

Posty oznaczone jako ‘aktywność’

Wybierz Pan sam!

In Uncategorized on Kwiecień 14, 2010 at 2:45 pm

Rozwodzić się, czy nie rozwodzić się? O to jest dopiero pytanie w RSiT. Małżeństwo z rozsądku często kończy się źle. Czy i tym razem tak będzie? Nie ma wątpliwości, że ani Sclavinia, ani VRP ani nawet Trizondal nic wspólnego a tym bardziej miłości do Sarmacji nie czuli. W związku z tym należy się zastanowić, co mówi nam ów rozsądek. Jest to sprawa indywidualna każdego z nas, ja już chyba swoje spojrzenie na tą sprawę mam.

RSiT powstała “za granicą”, bo powstała w Grodzisku, w Sarmacji. Ale czy RSiT niczym dziecko z łona matki wyjdzie na świat i matkę przeżyje? Ojcami jesteśmy my wszyscy oczywiście… No właśnie, co dziecko straci dorastając na swoich nóżkach, a co zyska? To jest pytanie strasznie aktualne dzisiaj. I postaram się na nie odpowiedzieć, przy czym oczywiście nie będzie to artykuł wysokich lotów – bo nie jego celem jest być pięknym i podniosłym, a celem jest by był prawdziwy i prosty.

Co możemy stracić biorąc rozwód? Właściwie stracić możemy ziemie Sclavinii i to tak na prawdę w tej chwili jedyna poważna strata jaką jestem w stanie zauważyć. Serwer “sarmacja.org” w końcu to raczej nie będzie strata wielka zwłaszcza, że troszkę śmiesznie wyglądają rozmowy dyplomatyczne typu “hej, chcemy nawiązać stosunki, a nasza strona leży na serwerze innego v-kraju”.

Wracając jednak do tej Sclavinii to leży ona na ziemiach typowo sarmackich, starosarmackich. Nie musimy jej stracić, ale nie wierzę, że Sarmacji oddadzą ją nam ot tak. W związku z tym tutaj upatruję zawiązania unii personalnej, która tą ziemie zagwarantuje. Ja wiem, że ziemia to nie wszystko jednak wielu starych zasłużonych mogłoby powrócić, ale brak Sclavinii w Rzeczpospolitej Sclaviniii i Trizondalu to coś dziwnego.

Co możemy zyskać? W przypadku niepodległości to na pewno dyplomację, pełen wpływ na prawodawstwo, ogólnie miotłę do zamiatania własnego podwórka… Samodzielność! Jasnym jest, że wolna RSiT będzie musiała szybko znaleźć swoje miejsce w polityce zagranicznej i jeszcze szybciej firmę hostingową, ale to nie będzie takie trudne jeśli już zaczniemy.

Czy grozi nam upadek? Powiem wprost, RSiT obecnie merytoryką nie grzeszy. Jednak jak mam wybierać upadek w Sarmacji czy na własnym to wybieram to drugie, jak już mówiłem nikt nas nie wtrąci do Gellonii jakiejś. No i co do upadku to on nie jest taki nieunikniony. Właściwie to tylko bajki. Gdyby np. zrobić nowe forum to aktywność by skoczyła. Reforma ustroju także by była impulsem.

Zwracam także uwagę na dwie rzeczy. Pierwsza, że w końcu nikt by nas nie obrażał, nie nazywał pijawki itp. To mnie zdecydowanie cieszy, a druga taka, że niepodległość kosztuje wiele pracy, ale myślę że potrafimy.

Marcel Hans

O wartości władzy, a konkretniej parlamentu

In Uncategorized on Kwiecień 8, 2010 at 8:29 am

Ile warta jest władza w RSiT? Można by się spodziewać, że tyle ile ktoś otrzyma głosów w wyborach. Jednak często liczba głosów uzyskanych w wyborach nie stanowi ani o tym co robi ani o tym jak robi “zwycięzca”. Dzisiaj nie będę skupiał się na urzędzie prezydenta, bo teraz to już raczej kwestie historyczne powoli, a nie polityczne. Natomiast skupię się na Izbie Narodów. Marudzi Minister Trydencki, że nie ma kampanii. Faktycznie ma rację, ale czemu nie ma kampanii? W końcu chętni są….

No właśnie to dobre pytanie. Po pierwsze zauważyłem, że Prezydent Potocki nie publikując długiego Expose zapoczątkował pewien trend. Otóż teraz każdy niemal kandydat także stwierdził, że to nie od programu zależy. Jest jednak mała różnica, po pierwsze Prezydent Potocki jest już Prezydentem, po drugie Prezydent Potocki wprost odniósł się do swojego konkretnego przecież programu wyborczego. Natomiast kandydaci do Izby Narodów chyba chcieli być jeszcze bardziej modni niż Prezydent i postanowili w ogóle, programów nie dawać – bo i po co?

Tutaj pojawia się problem. Wielu z kandydujących do IN jest zdania, że bez sensu pisać długie programy niemożliwe do realizacji. Tylko dlaczego więc nie napiszą krótszych programów, które można by zrealizować? Mogę podejrzewać, że się po prostu im nie chce. Ale tak na prawdę obecnie po prostu nie mają oni pomysłu na władzę ustawodawczą – i to wynika “krótko” z ich programów. Faktycznie “działania zależą od sytuacji” jednak parlament powinien realizować też wyższe zadania, niż głosowanie “za” lub “przeciw” ustawom rządowym – jednak chyba zbyt wiele wymagam.

W związku z brakiem programów i brakiem chęci rywalizacji kampanii nie było. Kandydaci nie zamierzają się bić, bo po pierwsze na jakiej podstawie (nie ma programu), po drugie po co i o co? Wystarczy zdobyć 2 głosy, nawet nie 2! Można iść po linii najmniejszego oporu…. Powiedzmy sobie szczerze stanowisko przedstawiciela Izby Narodów pozbawione jest wartości – co widać. Każdy łatwo może w niej zasiadać, a więc nie trzeba się ‘fess” starać… Gdyby liczba była limitowana to inaczej by to wyglądało. Natomiast dziwi mnie też, że stanowisko to pozbawione jest jakiejś odpowiedzialności. Głosuje się w IN jak się chce bez odpowiedzialności. Tutaj pomysł Liberum Veto wydaje mi się przedni, tylko jak go zrealizować?

W mikronacji aktywność napędza najbardziej polityka. Dopóki z polityką nie zrobimy porządku dopóty po prostu aktywność będzie śmieszna. Raz wysoka na 200 postów, raz niska na 50! A przecież politycy, wszyscy którzy kandydują, wszyscy którzy są we władzach powinni być odpowiedzialni za aktywność, powinni dzień w dzień realizować jakieś pomysły i akcje – tak wygląda normalna polityka…

Marcel Hans

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.