Świat realny słyszał o anarchokapitalizmie, o anarchokomunizmie, o anarchizmie, ale nie o systemie powstałym w RSiT, nie o anarchodemokracji. Nie jest to jednak system, do którego ktokolwiek by dążył, o którym ktokolwiek by marzył. Nie jest to system, który występuje gdziekolwiek w v-świecie. A mimo to niepodzielnie w RSiT panuje anarchodemokracja. Czy to źle? Czy to dobrze? Szczerze mówiąc sam nie wiem. Nie wiem czy anarchodemokracja to ostatni przystanek w kierunku “upadek”, czy pierwszy przystanek w kierunku “odrodzenie”, a może środkowy przystanek i tutaj będzie trzeba się przesiąść? Tego chyba nie wie nikt, no chyba, że Zenek da nam wykład…
Na czym polega ta anarchodemokracja? Żeby to w pełni zrozumieć trzeba przybliżyć obecny system społeczno-polityczny FAKTYCZNY (tak faktyczny, w żadnym wypadku prawny) jaki panuje w Rzeczpospolitej. Odrzuciliśmy Izbę Narodów – parlament. W zamian za to wybraliśmy Zgromadzenie Powszechne, gdzie każdy obywatel ma głos. Od miesiąca wszelakie akty prawne przyjmuje (bądź odrzuca) Zgromadzenie Powszechne od rozporządzeń przez uchwały po ustawy. Jednak taki organ istnieje w wielu innych krajach. Nas odróżnia fakt, że władzę wykonawczą powołuje owe Zgromadzenie, a w związku z tym stara władza wykonawcza (czyt. Wiceprezydent, rząd itd) nie musi nic robić. No i tyle władzy. No jeszcze sądownictwo, ale to już inna bajka. A więc de facto całą władzę na razie FAKTYCZNE (tylko to nas interesuje) sprawuje Zgromadzenie Powszechne.
A aktywność? Przecież ona jest ważniejsza niż jakieś tam podziały zadań władzy i inne p*erdoły. No właśnie można chyba szczerze powiedzieć, że w całej tej anarchodemokracji jest bardziej aktywnie niż wcześniej. Nie ma cudów – wiadomo. Jest za to merytorycznie. Pisząc 20 postów wiem, że większość dotyczy ważnych tematów. I tak wszystko rozbija się o politykę zagraniczną, listę aktywności Krzysia, wojnę z Parlandią, czy chociażby dyskusję o polityce socjalnej państwa. Ostatnio dodatkowym tematem jest też porządek na forum. Kajś tam dysputuje się o historii Zongyi i całego v-świata. W innym miejscu można poczytać ciekawą historię z metaforami i aluzjami do obywateli RSiT i sytuacji w kraju.
A więc de facto władza uległa anarchizacji. Istnieje jeden wspólny organ, w którym zasiadają wszyscy aktywni obywatele. Aktywność napędzana jest przez dyskusje dot. v-świata, a nie sam spam. Dlaczego jednak twierdzę, że jesteśmy pod tym względem wyjątkowi. A Mikrosławia? Oni mają podobnie. Ano mają podobnie, ale Skrijata nie odwołają w każdej chwili i mają jakiś większy porządek, tzn. więcej zasad. U nas to wszystko jest trochę robione na dziko, ale ja wcale nie mówię, że to źle! Ciekawi mnie cholernie, co będzie gdy anarchodemokracja się skończy. Na pewno się skończy, gdy przyjdzie więcej obywateli.
M. Hans (-)