W świecie realnym trwają dyskusje czy oddzielić państwo od Kościoła (vide np. Czechy), czy jednak zespolić w jedność (vide państwa arabskie). W państwach wirtualnych z tym problemów nie ma, bo najpierw było państwo, a potem v-religia. Jednak pojawiają się inne problemy. Poprzednio otwarłem debatę w Trizondalskim Domu Kultury i Tradycji o problemach i potrzebie istnienia samorządu, a wówczas przyklejono mi łatkę narodowca, “drugiego de Limy” – nie podoba mi się zamykanie debaty przez tworzenie tematów tabu. Jeszcze poprzednia debata, a właściwie dyskusja dotyczyła głosów niezadowolenia ze Sclavińczyków. Dzisiaj postaram się o pewne podsumowanie i liczę na odpowiedzi wszystkich stron: narodowców, kosmopolitów oraz tych po środku. W świecie wirtualnym istnieją dwa typy państw: państwa narodowe i państwa wielonarodowe lub jak kto woli ponadnarodowe. Państwa te chociażby miały ten sam ustrój, ten sam kształt mapy, podobne prawa to i tak społecznie będą całkowicie różne co oczywiście zobaczy każdy obserwator. Jednak największymi problemami podziału tych państw są 2 fakty: gdy państwo wielonarodowe chce być państwem narodowym (vide Sarmacja) lub gdy państwo jednonarodowe chce być państwem wielonarodowym (vide Skarland – te wojny domowe to chyba o narody chodziło? jeśli nie to mój błąd). Wówczas prowadzi się tylko do konfliktów. Kolejnym problemem jest gdy niektórzy obywatele chcą wmówić, że zamiast państwa wielonarodowego (jak jest de facto) istnieje państwo narodowe jednego narodu (załóżmy istnieje państwo gdzie są 2 narody: x i y to x wmawia, że rządzi tylko y itd.) Przyjrzyjmy się jakiemuś państwo narodowemu. Nie będę tutaj podawał go z nazwy aby nie czyniono mi z tego później zarzutu – nazwijmy go państwem Z. W państwie Z istnieje tylko jeden naród, który zapisany jest nawet w ustawach jako naród – jemu się należy wszystko. Mimo, że mając obywatelstwo Z nie jesteś członkiem tego narodu co z resztą jest logiczne. Instytucje są stricte tworzone pod potrzeby narodowe, nazwy instytucji są narodowe. Nawet kodeks karny przewiduje oprócz obrazy państwa obrazę narodu . Jeśli przyjdzie ktoś nowy w mikronacjach to szybko może zostać członkiem narodu. Jednak jeśli na forum wypowiadają się ludzie z “przeszłością” to często oskarża się ich o szpiegostwo, wszystko co możliwe się utajnia. Wreszcie prowadzi się politykę oddzielenia obywatela od narodu, narodu pojmowanego już jako małą grupkę sprawdzoną – a inni wara. Oczywiście wcale nie musi być tak w państwie narodowym – to tylko przykład państwa Z. Zdarzają się także państwa narodowe mimo wszystko otwarte na inne narodowości. Jednak wówczas i tak odczuć można ten wątek narodowości państwa – przez nazwy nie tylko władz, ale także inicjatyw itd. A państwo wielonarodowe? Zakładając najlepszy jego model to państwo, które nie używa w prawie pojęcia “naród” a przynajmniej nigdy go nie utożsamia z pojęciem “obywatele” zdając sobie sprawę z istnienia wielu narodów i potrzebie bezstronności. Państwo takie stara się na każdym kroku chociażby nie wiadomo jak było to bezsensowne wskazać bezstronność i brak narodowości w sprawach i sporach wewnętrznych. Na zewnątrz zaś państwo to ma x narodowości i reprezentuje wszystkie narody. Jednak to teoria. W rzeczywistości zauważyć można 2 modele państw wielonarodowych: Model pierwszy to Model Federacyjny reprezentowany na nasze potrzeby przez państwo A. W państwie A istnieje tylko kilka wspólnych urzędów – np. władca i parlament oraz urzędy wspólne typu MSZ lub MON. Wszystko co pozostałe należy do samorządów. Także forum jest podzielone na 3 działy “władza wspólna” “samorząd x, samorząd y” tak aby zaznaczyć istnienie federacji. Wszystko na forum jest umiejscowione w jednym z samorządów. Często bywa tak, że samorządowcy z dwóch regionów jednoczą się, żeby ugrać coś więcej kosztem urzędów wspólnych np. prawo veta. Model drugi to Model Wspólnotowy reprezentowany na nasze potrzeby przez mikronację B. W państwie B samorządy odgrywają ważną, ale mimo wszystko drugorzędną rolę. Urzędy wspólne stanowią 98% wszystkich urzędów, reszta to dopiero władza samorządów. De facto to władze wspólne kształtują politykę samorządów dając im granice ich działania, nie zaś odwrotnie tak jak w państwie A. Na forum istnieje wspólny dział, ale także działy odrębne dla regionów. A gdzie dziś stoli Rzeczpospolita? Moim zdaniem w modelu B przy spełnieniu niemal całej teorii państwa ponadnarodowego. Czy to dobrze? Sądzę, że nikt nie może powiedzieć, że tamten naród rządzi nami, a my nie możemy mieć władzy. Nikt też nie może mówić o dyskryminacji. Co więcej aż członkowie jednego narodu pałają niechęcią do pracy na terytorium rdzennym swoich współbraci ze względu na strach i oskarżenia o zepsucie sprawy – co jest chorobliwe i złe. Warto zauważyć jednak, że RSiT mimo bycia bezstronną przez władze ogólne pomaga władzom samorządowym co jest pewnym paradoksem. Jednak jakie wady mógłby nieść Model państwa A? To pytanie do Was. Który model jest lepszy? To kolejne pytanie do Was.
M.H